Encyklopedia


I LO w Bytowie

Ostatnia aktualizacja: 23/04/2013, 17:40, przez: Radosław Wera | Znalazłeś błąd? | Drukuj ten artykuł

Płotowo - Szkoły Polskie

Uroczyste otwarcie pierwszej polskiej szkoły nastąpiło 3 lipca 1929 roku. Początkowo mieściła się w lokalu szkoły niemieckiej. Nauczycielem w tej szkole został Stanisław Ledóchowski, który po J. Bauerze chyba najbardziej zaangażował się w sprawy polskie na terenie powiatu.

Z dniem 1 grudnia 1930 roku władze niemieckie wypowiedziały lokal polskiej szkole. Umieszczono ją w lokalu zastępczym, w ciasnym pomieszczeniu Franciszka Werry. Jednocześnie zaczęto starania o budowę własnego budynku szkolnego – uwieńczone sukcesem. Na wiosnę w 1932 roku budowa budynku polskiej szkoły w Płotowie została zakończona. Było to na krótko przed cofnięciem nauczycielowi tej szkoły, s. Ledóchowskiemu, zezwolenia na nauczanie w polskich prywatnych szkołach mniejszościowych w Niemczech.

Niemieckie władze oświatowe nie wyraziły zgody na zatrudnienie na tym stanowisku nauczycieli zaproponowanych przez Związek Towarzystw Szkolnych: A. Jaśka i Bernarda Szumockiego, przy czym swojej odmowy niczym nie uzasadniały. Należy przypuszczać, że obawiały się wzrostu świadomości narodowej Kaszubów. Jednocześnie jest to również dowodem, że w Niemczech zaczęły dochodzić do głosu elementy nacjonalistyczne.

Ostatecznie działalność szkoły polskiej w Płotowie nie została reaktywowana, a w opuszczonym budynku szkolnym zorganizowano później świetlicę koła Towarzystwa Młodzieży.

Wspomnienia:

Uczennica szkoły polskiej w Płotowie p. Helena Borzyszkowska ( córka Bernarda Werry) wspomina: „ Nauczyciel Ledóchowski wszechstronny był. Uczył z jednakową pasją i darem religii, geografii i robótek ręcznych. Dogadywał się z dziećmi i młodzieżą. Urządzał pogadanki dla dorosłych. Miał pedagogiczne zacięcie” ( Przyszedł po mnie żandarm, „ Kurier Bytowski” 2004, nr 26).

Z inicjatywy Ledóchowskiego powstał we wsi klub muzyczny, który gromadził kilkanaście osób. Dzieci i młodzież uczyły się śpiewu oraz gry na mandolinach i skrzypcach. Spotkania 1-2 razy w tygodniu odbywały się w rodzinach, które należały do Związku Polaków.

Razem z H. Borzyszkowską i jej bratem do polskiej szkoły chodziły dzieci z 13- 14 rodzin. Głównie Kaszubi, m.in. Rymon- Lipińscy, Pankauowie, Werrowie, Modrzejewscy, ale także z domów w których mówiło się po niemiecku. Zajęcia odbywały się od poniedziałku do soboty.” Rozpoczynały się o 8.00, kończyły ok. 12 –13. W sali wisiały krzyż i obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem Jezus w tle kopca w Wadowicach. W ławkach ustawionych w dwa rzędy po 5- 6 siedzieliśmy w parach.”

Rok szkolny zaczynał się po Wielkanocy. Uczniowie  młodszej grupy uczyli się kaligrafii i notowali przede wszystkim na tabliczkach, starsi mieli już własne zeszyty. Dzieci z najbiedniejszych rodzin dostawały je od nauczyciela, pozostałym kupowali rodzice. Elementarze do nauki załatwiali członkowie Związku Polaków.

W czasie przerw między zajęciami mali płotowianie najczęściej grali w dwa ognie. Do bezpośrednich konfliktów z uczącymi się w tym samym budynku Niemcami nie dochodziło. „ Pauzy były tak zaplanowane, że się rozmijaliśmy”.

W przedwojennej szkole nie było takich wakacji jak dziś. Pierwsza przerwa wypadała podczas żniw, kolejna jesienią na czas wykopków. Kilkudniowe ferie wiązały się też ze świętami Bożego Narodzenia i Wielkiej Nocy.

P. H. Borzyszkowska podkreśla, że szkoła dla jej pokolenia była miejscem szczególnym, które wychowywało, rozbudzało wrażliwość artystyczną, uczyło patriotyzmu.

Kiedy w maju 1932 roku decyzją władz niemieckich rozwiązano szkołę, uczniowie ze łzami żegnali swojego nauczyciela. Nie tylko oni. Z uplecioną girlandą mieszkańcy wsi odprowadzili go pod zieloną granicę w Rekowie. „ Kiedy ją przekroczył, długo staliśmy i ze ściśniętymi gardłami obserwowaliśmy, jak odchodzi” wspomina pani Helena.