Encyklopedia


I LO w Bytowie

Ostatnia aktualizacja: 08/01/2013, 09:21, przez: Marcin Hesse | Znalazłeś błąd? | Drukuj ten artykuł

Grecki Henryk

Grecki Henryk - dyrektor Liceum Ogólnokształcącego w latach 1960-1991. Ukończył studia na Uniwersytecie Jagiellońskim.
Był pierwszym nauczycielem szkoły średniej w Bytowie z pełnym magisterskim wykształceniem. Pełnił funkcję dyrektora szkoły przez 31 lat.

Nauczyciel języka polskiego.

W 1960 roku został dyrektorem szkoły, która w tamtych latach nosiła nazwę Liceum Ogólnokształcącego i Szkoły Podstawowej. Mieściła się w budynku przy ulicy Mierosławskiego 7. Za jego kadencji w 1962 roku nastąpiło przeniesienie szkoły do nowego budynku przy ulicy Gdańskiej 57. Szkole nadano sztandar oraz imię Bojowników o Wolność i Polskość Ziemi Bytowskiej. W 1977 roku utworzono Zespół Szkół Ogólnokształcących z połączenia Liceum Ogólnokształcącego i Liceum Ogólnokształcącego dla Pracujących, którego został dyrektorem. Swoją przygodę ze szkołą zakończył w 1991 roku odchodząc na emeryturę.

 

Wywiad z Henrykiem Greckim – dyrektorem LO - przeprowadzony przez Milenę Cichosz w czerwcu 2007 roku.

Jak trafił Pan do Liceum Ogólnokształcącego w Bytowie? Czy był to zawód z powołania?

Nie pochodzę stąd, tylko z województwa łódzkiego. Szkołę podstawową praktycznie robiłem w trzech miejscowościach w pobliżu miejsca urodzenia: w Górkach Grabińskich, Klinowie i Widawie. Natomiast szkołę średnią ukończyłem w Łodzi, a studia wyższe na Uniwersytecie Jagiellońskim. W sumie chodziłem do szkoły dziewięć lat. Po wojnie do szkoły podstawowej chodziłem trzy lata. Później miałem przerwie z racji takiej , że musiałem włącznie z bratem poradzić sobie z gospodarstwem. Jednak w międzyczasie zrobiłem kurs i teraz mam wykształcenie księgowego. To mi się przydało przede wszystkim tutaj w szkole. Byłem cały czas na utrzymaniu szkoły, ponieważ nie mogłem liczyć na  wsparcie finansowe z rodzinnego gospodarstwa. Po wizytacji członków oświaty matury  uzyskałem prawo wstępu na wszystkie uczelnie w Polsce. To, że zostałem dyrektorem było czystym przypadkiem. Miałem do wyboru kilka miast, jednak walory krajobrazowe Bytowa zadecydowały. Zdębiałem totalnie, kiedy zaproponowano mi dyrekturę w Liceum Ogólnokształcącym. Powiem szczerze, że nie miałem najmniejszej ochoty podjąć się tego stanowiska, a płaca była bardzo marna. Do teraz nie wiem dlaczego zgodziłem się na to. Dostałem też mieszkanie w budynku, który byl zbudowany jako pierwszy po wojnie.

Jak długo był Pan związany zawodowo z bytowskim Ogólniakiem? 

31 lat na dyrekturze. Uczyłem też języka polskiego jedną klasę maturalną. 

Jak Pan wspomina swoje pierwsze spotkanie ze szkoła, pierwszą lekcję, klasę?

Szczerze powiem, że to była klasa wybitna. Było tam kilku bardzo zdolnych uczniów. Pamiętam, że najlepszym był Walkowiak, ale też Prychitko oraz teraźniejszy socjolog, znany z telewizji Lipiński. Ta klasa nie była zbyt liczna, liczyła około 17 uczniów. Pamiętam dobrze jak uprzejmie przywitał mnie ówczesny dyrektor szkoły.  

Jak wspomina Pan uczniów Liceum Ogólnokształcącego?

Pamiętam mnóstwo śmiesznych sytuacji. Jednak nie ukrywam, że mój kontakt z uczniami był trochę ograniczony z tego względu, że prowadziłem zajęcia tylko z jedna klasą. Niestety wiele spraw nie zależało ode mnie, tylko od władz wyższych. Prowadziłem z nimi kółko modelarskie, niestety polonistycznego już nie zdołałem, gdyż było kilka polonistek, a więc nasycenie było wystarczające.  

Jakie były Pana największe sukcesy?

Prowadziłem kółko modelarskie. Znałem się trochę na technice, początkowo nasze modele były bardzo proste, ale później robiliśmy nawet samochody wyścigowe. Ten tor za salą gimnastyczną między innymi my zbudowaliśmy. I co roku przygotowywaliśmy reprezentację wojewódzką na Mistrzostwa Polski. Mieliśmy trzech mistrzów, siedem razy byliśmy mistrzami w zespole. Moi wychowankowie jeździli na takie Mistrzostwa, przyjeżdżali z medalami. To była frajda niesamowita. Było kilka pilotów wojskowych, nawigatorów, jedni ukończyli wydziały morskie. Wyrośli z nich ludzie...Próbowaliśmy stworzyć dogodne warunki uczniom utalentowanym.

Czy pamięta Pan jakieś niepowodzenia? 

Nie.(Po chwili namysłu)To znaczy.. Miałem jedną historię, przez cały czas udało mi się nie wyrzucić ani jednego ucznia. Jednak jednego musiałem wyrzucić, ponieważ stłukł kolegę z zazdrości o dziewczynę. To była prokuratorska sprawa. Szczerze mówiąc w takiej sytuacji też tak bym się zachował. I to był jeden przypadek kiedy musiałem pozbyć się naprawdę fantastycznego ucznia. 

Czy pamięta Pan siebie jako ucznia i czy wykorzystywał Pan wiedzę uczniowską podczas sprawowania funkcji dyrektora?

Oczywiście, że tak. Pamiętam wszystkie sztuczki. Wielkim sukcesem było to, że dostaliśmy piłkę. Z kolegą o nazwisku Kruk uwielbialiśmy grać w dwa ognie, wyganialiśmy wszystkie dziewczęta z boiska, niektóre bardzo tkliwe. Łapaliśmy każdą piłkę, jedna koleżanka dostała bardzo mocno. Musiałem ponieść konsekwencje i na koniec roku nauczycielka postawiła mi czwórkę. Jedyna moja czwórka, którą otrzymałem w szkole podstawowej. Nigdy nie byłem drugi, zawsze pierwszy. Inna sytuacja miała miejsce w szkole w Widwie. Mieliśmy specjalny przyrząd do strzelania, często prefesor, którego nazywaliśmy Mrugawka, ponieważ ciągłe mrugał powiekami kiedy złościł się, przychodził, aby skonfiskować ten przyrząd. Jednak nigdy nie udało mu się, ponieważ chowaliśmy go do plecaka Aliny- jego córki. 

Czy szkoła zmieniła się w perspektywie tylu lat?

W zasadzie uczniowie nie zmieniają się, ale ich możliwości tak. Kiedyś używaliśmy liczydła, aby uporać się z trudnymi obliczeniami. Pamiętam 1976 rok, kiedy zakupiliśmy trzy kalkulatory. Jeden otrzymałem ja, drugi zastępca, a trzeci księgowa. To był wielki sukces. Był jeszcze powielacz, który dawał możliwość robienia testów sprawdzających. Z tego uczniowie nie byli zadowoleni. 

Na pewno po ukończeniu sprawowania funkcji dyrektora miał Pan sporo czasu wolnego. Czym się Pan zajmuje?

W momencie sprawowania dyrektury zacząłem być myśliwym. Kiedyś musiałem oddać swoją strzelbę do magazynu komendy wojewódzkiej. Kiedy odebrałem te strzelbę była wymazana kremem Nivea. Z czasem zrobili mnie prezesem koła myśliwskiego.


opracowanie: Milena Cichosz

 

Hasła pokrewne: nauczyciele,  dyrekcja,  historia szkoły,  modelarstwo - sekcja, język polski